Content Espresso vol 2: Jak stworzyć najlepszy e-magazyn branżowy w Polsce?

Content Espresso vol 2: Jak stworzyć najlepszy e-magazyn branżowy w Polsce?

Na drugie spotkanie #ContentEspresso wybrałyśmy się do Wrocławia. W gościnnych progach Business Link i przy kawie od Costa Coffee, naszych nowych partnerów, swoją wiedzą dzielił się nasz gość specjalny czyli Andrzej Gruszka, PR & Communications Manager w agencji Elephate. Chcecie wiedzieć jak udało mu się stworzyć najlepszy e-magazyn w Polsce? Zdradzimy Wam kilka sekretów. A dokładnie osiem.

#1: Na początku był... pomysł

Pierwsza edycja konferencji Marketing Progress miała miejsce w 2013 roku. Organizator konferencji, agencja 360 Mind Progress Group, po kilku udanych edycjach, szukała koncepcji na wyróżnienie się, pozyskiwanie większej liczby leadów, promowanie samego wydarzenia, a także poszerzenie swojej bazy klientów i wspieranie procesu sprzedażowego.

Te zadania miał zacząć spełniać specjalistyczny magazyn, który przyjął ten sam co konferencja tytuł. Decyzja o powołaniu kwartalnika to naturalnie dopiero początek i należało sobie odpowiedzieć na szereg pytań, m.in.: kto będzie pisał artykuły?, jak powinien wyglądać gotowy produkt?, do kogo chcemy trafić?, jak powinna wyglądać promocja?, co dokładnie chcemy robić z pozyskanymi leadami?

#2: Team effort

Początkowo do projektu przystąpiło aż 35 osób. Agencja dała sobie kilka miesięcy na przygotowania, dogranie koncepcji i uruchomienie machiny. W trakcie rozmów i dyskusji, szybko okazało się, że wśród tych kilkudziesięciu osób, poziom wiary w projekt jest mocno zróżnicowany i nie wszyscy gotowi są się w niego w pełni zaangażować.  

Ostatecznie zespół redakcyjny stworzyło 13 osób, w tym pięciu handlowców. Wszystkie treści miały być tworzone wewnętrznie, a cała reszta elementów miała wyjść w przysłowiowym praniu.

#3: Pierwsza korekta… organizacyjna

Pierwsze numery magazynu spotkały się z bardzo pozytywnym odbiorem z zewnątrz. Andrzej szybko zaczął jednak obserwować blokady wśród swoich autorów - teksty nie powstawały zupełnie bądź miały opóźnienia, spadała jakość materiałów. Był to jasny sygnał, że potrzebne są zmiany.

Mimo minimalnego budżetu, rozwiązaniem problemu miał być system premiujący pracowników. Najlepszy autor miał otrzymywać nagrodę pieniężną, a w trakcie spotkań zespołowych - dyplom.

Zabieg ten zaowocował chwilowym entuzjazmem i pozytywną rywalizacją. Nie trwało to jednak długo. Autorzy po zdobyciu wyróżnienia, kolejny wysiłek planowali sobie na „może za miesiąc” i kłopoty wróciły. Dla Andrzeja stało się wtedy jasne, że do tworzenia magazynu musi zaangażować ludzi z zewnątrz.

#4: Opakownie ma znaczenie

Czwarty numer był niemal w całości przygotowany przez osoby z zewnątrz i był to jeden z najlepszych numerów. „Stwierdziliśmy, że nie jesteśmy w stanie prowadzić już tego sami. Wokół Marketing Progress tworzyła się fajna grupa i kształtowali się ambasadorzy tytułu”.

Treści zyskiwały na jakości, ale warstwa wizualno-graficzna wymagała jeszcze dopieszczenia. „Nawet jeśli content jest wartościowy, opakowanie potrafi ludzi odstraszyć” - podkreśla Andrzej. Intencją nie było przerzucenie całej szaty magazynu, ale głosy docierające do redakcji, dawały wskazówki do wprowadzania mniejszych zmian takich jak: lepiej dobrane zdjęcia, ciekawsze grafiki czy zmiana fontu na bezszeryfowy. Niebagatelnym elementem okazała się też porządna korekta, na którą szybko zaczęto kłaść duży nacisk (w sumie korekta to to działanie, na które zawsze musiał się znaleźć budżet).

Redakcja z uwagą czytała komentarze klientów i przy okazji każdej zmiany oceniała, czy przeważają głosy pozytywne, czy negatywne.

#5: Eksperymenty

Andrzej wspomina: „Przeskoczyliśmy barierę agencyjności. Klienci patrzyli na nas nie jak na agencję, która gromadzi leady, ale raczej jak na podmiot, który chce się dzielić wiedzą, edukować.”

Do każdego numeru konieczne było pozyskanie 20 jakościowych tekstów. Nie każdy był idealny, czasem wymagały odesłania do autora z prośbą o objaśnienia czy dopracowanie.

Wyzwaniem było też zaproszenie do współpracy osób, które mają COŚ w temacie do powiedzenia. Zwłaszcza, że nadal nie było budżetu na kupowanie tekstów. Andrzej przyznaje, że miały też znaczenie nazwiska. W niektórych numerach teksty popularnych ekspertów były przesuwane na początek, co pomagało zwiększyć zainteresowanie czytelników i zatrzymać ich „w magazynie”. Nadal jednak, kluczowa była jakość.

Kolejnym elementem, który się sprawdził, była swoista personalizacja. Redakcja dla autorów przygotowywała grafiki z rozkładówkami prezentującymi ich tekst. Autorzy dużo chętniej zaczęli udostępniać na swoich profilach magazyn i zapraszać do pobrania. Po jednym z postów znanego w branży autora, odnotowano niemal 500 nowych pobrań!

#6: Co wolno, a nawet trzeba?

Błędów przy tego typu projektach nie da się uniknąć. Redakcja z czasem zauważyła, że wiele z nich jest jednak powtarzalnych, a duża część wynika z braku spójności i konsekwencji.

Andrzej zdecydował, że konieczne jest tworzenie dokumentacji - zwłaszcza w odniesieniu do zupełnych podstaw i cyklicznych procesów. Do zespołu dołączyły również osoby, których jednym z głównych obowiązków było surowe ocenianie jakości contentu i egzekwowanie, nawet na samym Andrzeju, spisanych (i nie tylko takich) ustaleń i zasad.

#7: Właściwy moment

„Jeśli chodzi o konkurs, to czekaliśmy na odpowiedni moment” - wspomina Andrzej. Magazyn cieszył się popularnością, liczba pobrań rosła, z rynku płynęły pozytywne opinie. Zgłoszenie magazynu do Konkursu Biuletynów Firmowych miał również na celu pozyskanie dodatkowej informacji zwrotnej. Bez wątpienia, nawet nominację, można było „ograć PR-owo”.

Udało się. Marketing Progress pokonał inne tytuły i stał się najlepszym tytułem elektronicznym 2016 roku! To był „idealne podsumowanie” dwóch lat ciężkiej pracy. Nagroda wsparła konferencję, która okazała się hitem, natomiast cały szum, wzmocniony jeszcze przez prywatne profile społecznościowe, spowodował, że ciekawe osoby zaczęły same zgłaszać się do współpracy.

#8: Strzał w 10 i walka o życie

Andrzej od początku projekt magazynu traktował jak swoje dziecko i starał się niejako przełożyć siebie na markę. Tego typu zaangażowanie i osobiste podejście, jak już wiemy zaowocowało sukcesem magazynu, który poza nagrodami, może pochwalić się imponującymi wynikami:
  • baza około 15 tysięcy organicznie pozyskanych adresów,
  • każdy numer pobrało średnio ok. 4 tysiące osób,
  • magazyn utrzymuje się bez reklam,
  • bilety na konferencję Marketing Progress rozchodzą się przed czasem,
  • klienci i partnerzy zaczęli sami zabiegać o kontakt i współpracę.
Dziś Andrzej dostrzega też ciemniejszą stronę sukcesu - jego osobisty wkład spowodował, że dosyć naturalnie stał się niejako twarzą magazynu i konferencji. Zbudował on mnóstwo relacji, których nie da się przecież tak po prostu przetransferować na swoich następców. W momencie przejścia do Elephate, konieczne było wypracowanie sposobu na przekazanie projektu i ewentualną dalszą współpracę (Andrzej wspiera nadal tegoroczną edycję konferencji).

Co dalej? Andrzej nie zna odpowiedzi: „praca nad każdym wydaniem to walka o życie, ale daje też mnóstwo frajdy”. Były naczelny ma nadzieję, że obecnemu zespołowi uda się utrzymać jakość i model działania, który nagradza nie tylko agencję, ale i pracowników, autorów, a w ostatecznym rozrachunku również samych czytelników.  

Niezależnie od dalszych losów tytułu Marketing Progress, po długiej serii dodatkowych pytań do Andrzeja (dziękujemy jeszcze raz za wyczerpujące odpowiedzi!), my musiałyśmy zakończyć drugie spotkanie #ContentEspresso. Mamy nadzieję, że tak jak my, w czasie wspólnego śniadania znaleźliście dużą dawkę inspiracji, pomysłów i wskazówek - nie tylko do tworzenia najlepszych magazynów elektronicznych, ale przede wszystkim do tworzenia jakościowego i skutecznego contentu.
#ContentEspresso numer trzy już w przygotowaniu, dlatego zachęcamy Was do śledzenia naszego profilu na Facebooku i zapisywania się na newsletter (w lewej szpalcie Brand Journala)!
Partnerem spotkania byli: Business Link Wrocław oraz Costa Coffee Poland.
Jeśli chcesz uderzyć do Andrzeja bezpośrednio, zapraszamy na jego FB i LinkedIna.
Powiązane artykuły
Kamil Rutkowski: nisza nie lubi próżni

„Content is the King, ale to dystrybucja jest królową, która spłaca hipotekę” – padło wczoraj z ust Kamila Rutkowskiego odpowiedzialnego za produkcję wideo w Gazeta.pl. I jak dowiodło nasze kolejne Content Espresso – przygotowana specjalnie pod wydarzenie prezentacja nie zawsze musi ujrzeć światło dzienne. Wasza interakcja i pytania z sali znowu nadały jej nieco inny bieg. Ale dzięki temu po raz kolejny mogliśmy Wam zaserwować content ze wszech miar użyteczny.
Ruszają śniadania #ContentEspresso, czyli spotkania z treścią

Content marketing is the King. Poważnie. Wiemy coś o tym, bo robimy go na co dzień. Z sukcesami na rynku polskim i globalnym. Apetyt rośnie jednak w miarę jedzenia, dlatego chcemy swoją wiedzę poszerzać wspólnie z innymi praktykami oraz podawać ją dalej w atrakcyjnej i łatwej w odbiorze formie.
Historia dwóch piwotów, czyli o przejściu z mediów do content marketingu

Dobry content marketing to content, który wyróżnia się jakością, odpowiada na potrzeby odbiorców, jest zróżnicowany i tworzony sukcesywnie przez jakiś czas – tak, jak robią to media. Między innymi dlatego tacy giganci jak Red Bull, Intel czy GE zatrudniają do tworzenia swoich treści byłych dziennikarzy. Ostatnio na taki ruch zdecydowało się także Netguru i zaprosiło do współpracy Tomka Grynkiewicza, obsadzając go w funkcji Senior Editora wyspecjalizowanego w treściach premium. My zaś zaprosiłyśmy Tomka na 8. Spotkanie Content Espresso. Co sprawiło, że po 13 latach kariery w mediach tradycyjnych, postanowił sprawdzić się w CM? Co stanowiło dla niego największe wyzwanie? Czy dziś, z perspektywy czasu, ocenia ten ruch pozytywnie? Oto, czego się dowiedziałyśmy.
Jak Opera Narodowa buduje nowoczesny wizerunek - czyli o contentowej (r)ewolucji największej sceny operowej w Europie

„Po przekroczeniu progów Teatru Wielkiego - Opery Narodowej wszystko podnieca. Chcesz natychmiast pokazać ludziom każdy szczegół i zakamarek”. Prowadzenie komunikacji dla tak specyficznej i ogromnej instytucji to jednak twardszy orzech do zgryzienia – w czasie piątego już spotkania Content Espresso opowiedziała nam o tym Joanna Sławuta, która od ponad 2 lat odpowiada za jej internetową część.
Na Twój adres e-mail została wysłana prośba o potwierdzenie subskrypcji.
Potwierdzając subskrypcję wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych w celu otrzymywania treści publikowanych w serwisie.